Postanowiłem zestawić tutaj wiele najróżniejszych
zwyczajów i tradycji na Górnym Śląsku. O wielu z nich
już nikt nie pamięta, ale są też i takie, które
stosujemy, ale nie za bardzo wiemy jaki jest ich sens i
pochodzenie...
1.
Zwyczaje, wierzenia i praktyki magiczne związane z dniem
wigilijnym.
Wigilia, zwana również
na Górnym Śląsku wiliją lub świętym
wieczorem, obfitowała - jak mało który dzień
roku - w różne wierzenia i zabiegi magiczne, mające na
celu zapewnienie sobie i rodzinie zdrowia, pomyślności
i wszelakich korzyści oraz przychylności losu, a także
dobrej wegetacji rolnej zarówno w okresie zimy, jak i w
całym nadchodzącym roku. Wigilii przypisywano znaczenie
- można by rzec - symboliczne. Za symboliczny uznawano
sposób zachowania się, a nawet drobne zdarzenia lub zgoła
pojedyncze gesty ludzkie. Tradycja mówiła przysłowiami:
"Jakiś w Wigilię, takiś cały rok";
"Kto oberwie we Wigilije, tyn będzie bity cały rok"
itp.
W dniu tym
należało wstać wcześnie, a nie wylegiwać się. Nie
powinno się rano nikogo budzić, każdy powinien sam
wstać. Przestrzeganie punktualności było w tym dniu aż
przesadne.
Starano się
nic nie pożyczać, aby nie czynić tego w nowym roku i
aby nie wynieść szczęścia z domu.
Do dziś
powszechnie przestrzega się zasady, iż w Wigilię nie
należy prać ani rozwieszać bielizny (a wcześniej
powieszoną należy przed wigilią zdjąć). Dawniej łączono
to z groźbą śmierci któregoś z domowników.
Kobiety, a
szczególnie te w stanie odmiennym, w ogóle nie powinny
prać w tym dniu, gdyż mogą urodzić ułomne dzieci.
Zakaz rąbania
drewna zabezpiecza przed nieurodzajem i gradobiciem,
nadto znany jest przesąd, że osobę wykonujące te
czynność mogłaby boleć przez cały rok głowa.
Dziecko
nie może usiąść na stole, bo będzie miało wrzody,
nie można też kłaść na stole czapki, bowiem krety
bardzo zryją ziemię.
Nie wolno
wbijać gwoździ do ściany, bo w nowym roku będą zęby
boleć.
Należy sąsiadom
podrzucić śmieci, a wówczas pieniądze będą trzymały
się domu.
Powinno się
przynajmniej raz kichnąć, aby uniknąć wczesnej śmierci.
Wigilia jest również dniem podejmowania szlachetnych
postanowień: rzucenia palenia papierosów, abstynencji
od alkoholu, spełnienia codziennie przynajmniej jednego
dobrego uczynku... Podobno postanowienia podjęte w
wigilię łatwiej urzeczywistnić niż takie same
czynione w innym dniu.
2.
Wieczerza wigilijna
Wieczerzą wigilijną
rządziła i nadal rządzi magia liczb.
Zgodnie z tradycją liczba ucztujących powinna być
parzysta (w przeciwnym przypadku grozi komuś rychła śmierć),
natomiast liczba potraw powinna być nieparzysta. Istniało
kiedyś przekonanie, że na stole magnata było 11 potraw
postnych, szlachcica - 9, chłopa - 7. Według
przeprowadzonych w ostatnich latach badań terenowych na
stole wigilijnym pojawiają się również inne magiczne
liczby serwowanych potraw: liczba 12 - na cześć miesięcy
w roku i apostołów oraz cyfra 7 - na cześć 7 dni
tygodnia.
Obowiązuje
zasada, że należy wszystkich potraw skosztować, wówczas
nie zazna się głodu. Kto wyrzeknie się choć jednego
dania, w ciągu roku będzie miał o jedną przyjemność
mniej.
Nikt nie
powinien wstawać w trakcie posiłku, wróżyło to
nieszczęście bądź śmierć w rodzinie.
Podczas
jedzenia nie należało odkładać łyżki, bo można
wtedy nie doczekać następnej wigilii.
Na stole
wigilijnym kładziono siano lub słomę - symbol narodzin
Pana Jezusa w stajence.
Pozostawia
się jedno miejsce wolne przy stole dla niespodziewanego
gościa, wędrowca, kogoś samotnego, dla Pana Boga bądź
dla Pana Jezusa.
Nierzadko
na stole oprócz świec kładziono kiedyś powszechnie
czosnek (posiada moc apotropeiczną), a pod stół: młotek
(chronił przed kretami niszczącymi plony), gwóźdź (ostry
przedmiot też o mocy apotropeicznej), siekierę (zapewniała
moc i siłę nogom bądź chroniła je przed swędzeniem).
Według interpretacji chrześcijańskiej narzędzia te
przypominać miały mękę Chrystusa.
Przed
pierwszą wojną światową zdarzały się w Opolskiem
wypadki wprowadzania krowy do izby, aby towarzyszyła
rodzinie przy wieczerzy. "Krowa była dlo nos
wszyskim, co my mieli. My ją szanowali jako człowieka"
Po
wieczerzy panny i kawalerowie ciągnęli źdźbła słomy
(lub siana) spod obrusa. Zielono źdźbło oznaczało ślub,
zwiędłe - oczekiwanie, żółte - staropanieństwo lub
pozostanie w stanie kawalerskim.
Panny wiły
przed wieczerzą wigilijną wianki, które wieczorem
rzucały na drzewa. Jeżeli trzykrotna próba powiodła
się, znaczyło, że w nadchodzącym roku wyjdzie za mąż.
Rzucano też buty w kierunku drzwi, jeżeli pantofel obrócił
się noskiem do drzwi, znaczyło to, że panna opuści
dom, wychodząc za mąż. Na progu panny kładły kości,
której pies chwycił pierwszą - tę również czekało
rychłe zamążpójście.
Psom i
kogutom rzucano kromkę chleba zaprawioną czosnkiem, ażeby
wzbudzić ich czujność.
Gospodyni
przed pójściem na spoczynek łupiny orzechowe napełnia
solą, przeznaczając po jednej dla każdego członka
rodziny. Biada, jeżeli nazajutrz sól roztopiona; jest
to pewny znak śmierci tego, którego imię skorupa nosi.
3. Skład
dań na stole wigilijnym
Jadło wigilijne było
na Śląsku zawsze urozmaicone, nie licząc oczywiście
lat głodu, zrazy, głębokich kryzysów gospodarczych
oraz okresu pańszczyźnianego. Niektórym produktom
przypisywano właściwości magiczne. Wynikało to m.in.
z dawnego, sakralnego wprost stosunku ludu do żywności,
a także z lęku przed głodem i nieurodzajem. W trakcie
wigilii (nieraz po wieczerzy) dzieci częstowano
gotowanym jajkiem, aby nie zgubiły się w lesie podczas
zbierania grzybów czy jagód. Należy też zjeść jabłko,
aby gardło nie bolało, i orzecha, aby zapewnić sobie
zdrowe zęby.
Skład dań charakterystyczny dla dawnego i współczesnego
Górnego Śląska jest następujący:
Zupy:
siemieniotka zwana też siemonką, którą zjada się z
kaszą jaglaną, zupa rybna, zupa grzybowa, grochowa
wigilijna, fasolowa, żur z ziemniakami, migdałowa z ryżem,
dziś również barszcz ukraiński z uszkami.
Siemieniotka według wierzeń ludowych chroni przed świerzbem
i wrzodami. Żona powinna choć spróbować kaszy, co
sprawi, że mąż będzie oddawał wszystkie pieniądze i
nie będzie ich przepijał. Grzyby natomiast zapewniają
domowi pieniądze.
Ryby: różnorodnie
przyrządzane, głównie karp, czasami też szczupak, również
kotlety mielone z filetów rybnych oraz śledzie (marynowane,
w śmietanie, w majonezie, tzw. rolmopsy).
Groch z
kapustą. Zjedzenie grochu gwarantuje w przyszłym roku
urodzaj. Niektórzy wierzą, że kury nie będą się
rozbiegać i gubić jajek.
Pierogi z
kapustą i grzybami (również z serem).
Sos z
suszonych grzybów z ziemniakami.
Gołąbki
postne (z kaszy gryczanej).
Sałatka
jarzynowa.
Łazanki z
kapustą i grzybami.
Kluski - kłóski
z jagodami, które mają zapewnić bogate plony zbóż.
Kluski te robione są z mąki i wody, a powinno się
dostać jak najgrubsze i jak najdłuższe.
Moczka (mołcka,
mocka)
Makówki (makiełki),
których spożycie zapewna, że rodzina będzie się
trzymać razem, nie rozejdzie się.
Kutia.
Ciasto drożdżowe
z makiem, bądź z serem, pączki, faworki (chrust, chruściki).
Kompot z
suszonych owoców.
Zebrał
i opracował:
|
Drożdżu
|
| |
Materiał źródłowy:
|
1. Teresa Smolińska
- "Tradycyjne zwyczaje i obrzędy śląskie
2. Jerzy Pośpiech - "Zwyczaje i obrzędy
doroczne na Śląsku"
3. Jan Mikołaj Fritz - "Zwyczaje i obyczaje
ludu w Szlązku pruskim"
|
| |
|
Materiały udostępnił:
|
Arkadiusz Baron
|
| |
|
Data:
|
21.12.2003r.
|
| |
|