Archeologia w gimnazjum

Przez dwa dni dzieci z Gimnazjum Publicznego nr 1 w Zawadzkiem gościły włoskiego archeologa specjalizującego się w sztuce prehistorycznej. Dr Angelo Fossati jest wykładowcą na katolickim Uniwersytecie w Brescia niedaleko Milanu. Wydawać by się mogło, że nie ma większego raju dla archeologa niż Włochy. Okazuje się jednak, że w dziedzinie prehistorii jest to kraj, który oferuje znacznie mniej obiektów do badań, niż inne. Dr Fossati należy do tych szczęśliwców, którzy mają okazję pracować w wyjątkowej na skalę europejską okolicy doliny Valcamonica. Na skałach tej alpejskiej doliny odnaleziono do tej pory ponad 300 tysięcy naskalnych rysunków z okresu prehistorycznego.

Zajęcia, jakie Dr Fossati prowadził dla uczniów zawadczańskiego gimnazjum, miały na celu głównie przybliżenie tego okresu w historii ludzkości, z którego wywodzi się obecna sztuka, a który traktowany jest odrobinę po macoszemu przez system edukacji. Właściwie dopiero na specjalistycznych studiach można dowiedzieć się czegoś interesującego w tej kwestii.
Nauka ma formę zabawy. Dzieci biorą folię i kropkując ją markerem odwzorowują naskalny rysunek z okresu żelaza. Z niekształtnej bryły gliny formują naczynia, które z pewnością nadawałyby się do użytku, gdyby zaszła taka potrzeba. W ten sposób namacalnie mogą przekonać się jak powstawały dzieła sztuki, którymi zajmują się archeolodzy.

- To niekoniecznie jest scena rodzajowa - mówi dr Fossati, wskazując na malowidło jeźdźca polującego na jelenia. - Wydawać by się mogło, że jest to czymś w rodzaju reportażu z dnia codziennego naszych dalekich przodków. W rzeczywistości, według najnowszych badań, nie jest to scena typowego polowania prowadzonego z powodów ekonomicznych, a bardziej symboliczne przedstawienie inicjacji młodego wojownika. To właśnie często takie przedstawienia symboliczne są tematem rysunków naskalnych.
Struktura społeczeństwa okresu prehistorycznego była prosta i dosyć jednolita na terenie całej Europy - kontynuuje Angelo Fossati. - Na samej górze drabiny społecznej były grupy wojowników, a niżej znajdowali się pracujący na nich kmiecie.


Jak wyglądała pozycja kobiet w tamtejszych społeczeństwach?
Czy mieliśmy do czynienia, jak chcą niektórzy, ze społeczeństwem matriarchalnym?
Pozycja kobiet nie była zbyt wysoka. O ile w dalekiej prehistorii była jeszcze w miarę wysoka, to im bliżej współczesności, tym ranga społeczna kobiet malała. Elitę, i co za tym idzie sztukę tworzyli przede wszystkim mężczyźni.
Jak to się działo, że narzędzie wytwarzane na terenach współczesnej Polski znajdowano na południu Europy i odwrotnie? Mówimy przecież o samych początkach naszej historii.
Istniały dwie główne drogi przepływu towarów - szlak bursztynowy i szlak solny. To, że towary przepływały przez całą Europę było przynajmniej po części skutkiem handlu lokalnego. Towary mogły przepływać małymi etapami od wioski do wioski, by docierać w końcu do najdalszych zakątków Europy.
Zajmuję się sztuką prehistorii, ponieważ tak naprawdę zniknęły właściwie wszystkie inne świadectwa życia ludzi tamtego okresu. To sztuka pozwala przyjrzeć się ludziom tamtych czasów. Towarzyszyła im w końcu na co dzień, będąc świadkiem ich narodzin, dojrzewania, życia i śmierci. Pokazuje ona, w jaki sposób widzieli otaczający ich świat. Jest to często jedyne okno w przeszłość, jakim dysponujemy.

Czy nie pozostały jakieś formy pisma z tamtego okresu?
Wbrew temu, co można by sądzić, najprawdopodobniej pismo już istniało w czasach prehistorycznych, chociaż bardzo ciężko jest stwierdzić, jaka była jego funkcjonalność i stopień zastosowania w życiu codziennym. Odkryto do tej pory około 200 przykładów znaków uważanych za pismo. Są one jednak niemal niemożliwe do odczytania.

Dlaczego? Przecież udało się odszyfrować większość starożytnych pism.
Tak, lecz mamy do czynienia z językami, które nie należały do rodziny języków praindoeuropejskich. Nie mamy więc zupełnie pojęcia, jak brzmiał ten język, jaka była jego składnia i zasady gramatyczne. Kiedy nasi przodkowie przywędrowali do Europy, podbili praktycznie cały kontynent. Po poprzednich mieszkańcach kontynentu zostały jedynie szczątkowe ślady. Jedynym ocalałym językiem nie praindoeuropejskim jest ten, którym posługują się ludzie w Kraju Basków. Istnieje wśród Basków legenda, że nawet diabeł zrezygnował z nauki tego języka - ponieważ jest tak skomplikowany.

Jak włoski archeolog czuje się w Polsce?
- Świetnie, gdyby nie mrozy. Poprzednim razem byłem tutaj w lecie i było wspaniale. Z chęcią przyjadę tutaj jeszcze raz, o ile mnie oczywiście zaproszą. Najlepiej w lecie.

Romuald Kubik


Dodał:
Źródło:
Autor:
Data:
www.strzelecopolski.pl
Romuald Kubik
27.02.2006r.