|
|
|||||||||||||
|
Tak naprawdę problem dotyczy dwóch zupełnie odrębnych spraw. Jedną z nich jest pozostałość po socjalistycznej przeszłości - ulica Dzierżyńskiego. Nie można się dziwić mieszkańcom, że nie chcą przy podawaniu swojego adresu podawać nazwiska jednej z podpór Rewolucji Październikowej. I to nie byle jakiej, bo chociaż Dzierżyński pochodził z polskiej rodziny szlacheckiej, to ze szlachetnością nie miał wiele wspólnego. Jego dziełem była "Nadzwyczajna Komisja ds. Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem", czyli Cze-ka, która na swoim sumieniu miała miliony ludzi. Druga z ulic nosi miano 20 Stycznia i dopiero po dłuższych poszukiwaniach udało mi się dowiedzieć, czego ta data dotyczy. W tym dniu przechodził przez nasz region front. Dla jednych jest to data wyzwolenia, dla innych dzień utraty zegarka. W każdym bądź razie może się źle kojarzyć. Obie te ulice nie są jakimś potwornym problemem organizacyjnym, a jedynie, nazwijmy to, kulturowym. Zmiana nazw nie będzie wiązała się też z większym zamieszaniem skoro przy jednej stoi dosłownie jeden budynek, a przy drugiej z nich - dwa. Drugim problemem jest absurdalny układ ulic Osiedle Świerkle i Bogusławskiego. Kto tam nie mieszka i próbował choć raz znaleźć jakiś dom kierując się jedynie numeracją - doskonale wie w czym rzecz. To właściwie nie ulice, tylko cały ich konglomerat, który przez swój układ uniemożliwia prawidłową numerację domów. Nie stanowi to problemu, jeżeli ktoś ma dużo czasu i do tego ładną pogodę przy poszukiwaniach adresu. Jeżeli jednak sprawa jest pilna, a poszukujący nie zna okolicy - pozostaje mu jedynie zaufanie Opatrzności i wskazówki przechodniów. Na szczęście służby w rodzaju policji, straży pożarnej czy pogotowia są już na tyle obeznane z tym zawadczańskim labiryntem, że jakoś sobie z nim radzą. Konsultacje społeczne mają odpowiedzieć na pytanie czy mieszkańcy zgadzają się na zmiany. Z pozoru jest to decyzja prosta i jak najbardziej przez wszystkich pożądana. Problem jednak leży w tym, że najwięcej za zmianę nazw zapłacą sami mieszkańcy tych ulic. W chwili, kiedy na koszt wszystkich podatników wymieniane będą tabliczki z nazwami, mieszkańcy zmuszeni będą już tylko za własne pieniądze wymienić wszystkie dokumenty, w których widnieje nazwa ulicy. Wyjątkiem jest tylko dowód osobisty, który w takim wypadku wymieniany
jest bez dodatkowych opłat, ale już wymianę prawa jazdy trzeba pokryć
z własnej kieszeni. Postawieni są więc przed dylematem czy dla dobra ogółu
wykosztować się, czy też pozostać przy starych nazwach ulic, które do
białej gorączki potrafią doprowadzić przyjezdnych. Decyzja należy do samych
zainteresowanych. Bez wątpienia orientują się oni w swojej okolicy i nie
stanowi dla nich problemu trafienie, gdzie trzeba, należy jednak pamiętać,
że może nadejść taki dzień, w którym, poprzez niejasną numerację domów,
do potrzebujących na czas nie dojedzie karetka pogotowia czy policja.
Warto się zastanowić.
|
|||||||||||||
|
|||||||||||||