|
|
|||||||||||||
|
ASPR rozpoczął mecz od bardzo odważnego ataku. Świetne interwencje bramkarza gospodarzy Janika oraz rzuty Całujka i Bujaka, pozwoliły gospodarzom na objęcie prowadzenia 2:0. Goście byli tym przebiegiem sytuacji mocno zaskoczeni, co spowodowało, że po ostrzejszej grze otrzymali 2 minuty kary. Niestety szczypiorniści z Zawadzkiego nie potrafili tego wykorzystać głównie przez częste błędy w ataku powodujące kontrataki, które goście skutecznie wykorzystywali (4:3, 5min). Dobrą grę z kontry Końskich powstrzymywał jedynie bramkarz ASPR-u Janik. Pochwalić tutaj trzeba również wyśmienitą grę w obronie gospodarzy. Jednak i goście "nie próżnowali". W 7 minucie doprowadzili do wyrównania (7:7). ASPR odpowiedział natychmiastowo (a dokładniej skrzydłowy Łochuńko oraz Bujak) odskakując rywalowi na dwa punkty (11:9). Zdegustowany przebiegiem sytuacji na boisku, trener Końskich wziął czas - niewiele to niestety zmieniło. Dzięki "szczelnej" obronie i skutecznym kontratakom Zawadzkie wypracowało sporą przewagę (14:9). Nawet notorycznie powtarzające się błędy w ataku pozycyjnym gospodarzy nie zmieniły ich przewagi punktowej. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy zawodnik KS-u brutalnie sfaulował Bujaka i otrzymał karę dwóch minut. Zaważyło to na końcówce pierwszej połowy, albowiem po celnych strzałach Skrabani i Łochuńki ASPR wysunął się na 6-cio bramkowe prowadzenie (18:12 - i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa) Druga połowa ponownie rozpoczęła się pomyślnie dla gospodarzy. Po przechwytach w strefie przeciwnika i celnych rzutach Skrabani i Jagły, ASPR powiekszył przewagę (20:12). Na dodatek Pyczkowski otrzymał karę dwóch minut. Miejscowi poczuli się bardzo pewnie i to doprowadziło do niepotrzebnej nerwówki przez dalszą część spotkania. Ponownie błędy w ataku oraz już słabsza postawa obrony, pozwoliła gościom na odrobienie strat bramkowych (22:17). Skuteczność z pierwszej połowy stracił również Skrabania, który niewykorzystał dwóch 100% sytuacji (23:20). Na szczęście dla gospodarzy rzut karny wywalczył Płonka (24:20). Każdy czekał na błąd przeciwnika. Taka gra utrzymywała się do 22 minuty. Wtedy to, Jagła po dwóch błędach przeciwników wykorzystał szansę i zwiększył przewagę ASPR-u (30:24). Jednak drużyna z Konśkich nie złożyła broni i znów odrabiła straty (30:27). Był to przełomowy moment. Trener gospodarzy poprosił o przerwę (27 min). Po srogiej reprymendzie ASPR ruszył do ataku i w końcowym rozrachunku udało mu się wygrać ten mecz (33:28). Było to niewątpliwie bardzo zacięte spotkanie w które zawodnicy włożyli sporo walki i wysiłku - oglądanie go było z pewnością przyjemnością.
|
|||||||||||||
|
|||||||||||||