|
Marian
Oblong skromnie odpowiada, że nie wie, dlaczego mieszkańcy Kolonowskiego
wspierają go przy odbudowie restauracji.
W sobotę i niedzielę w mieście zorganizowano dożynki i Festiwal Kultury
Mniejszości Niemieckiej, na scenie występowały także zespoły dziecięce
z gminy i zespół sygnalistów z nadleśnictwa Zawadzkie, mecze rozgrywali
oldboje, a wieczorami mieszkańcy tańczyli na zabawach. Atrakcji było sporo.
W przygotowania do festynu zaangażowali się samorządowcy i strzelecki
powiatowy zarząd Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku
Opolskim. Jedzenie i napoje na imprezie zapewniała miejscowa restauracja
"Markus".
W czerwcu tego roku wybuchły w niej butle z gazem. Zniszczeniu uległ cały
budynek, który strawił ogień. Marian Oblong, właściciel, szacował wówczas,
że stracił około miliona złotych. - To był dorobek całego życia - mówił
wtedy.
W gaszeniu pożaru i porządkowaniu terenu po nim pomagali strażacy ochotnicy
z jednostek z całej gminy oraz mieszkańcy. Pomoc obiecał także burmistrz
miasta. Stanął on na czele komitetu organizującego weekendowy festyn.
- Traktuję "Markusa" jako jeden z naszych zakładów pracy. Jeśli
się nie podźwignie, to kilku naszych mieszkańców będzie bezrobotnych -
tak Józef Kotyś komentował zaangażowanie w pomoc restauratorowi. W restauracji
pracowało na stałe 12 ludzi, a dodatkowo przy obsłudze dyskotek jeszcze
dziesięciu kolejnych.
W sobotę Marian Oblong powiedział nam, że zamierza odbudować restaurację.
- Będę musiał rozebrać budynek do parteru. Zrezygnuję z dyskoteki, a w
budynku znajdzie się piwiarnia, sala restauracyjno-kawiarniana i sala
na przyjęcia - zapowiedział. W tym roku planuje rozebrać pozostałe mury,
a w przyszłym zacząć odbudowę.
Mimo braku lokalu Oblongowie nie zamknęli firmy. W przemysłowej kuchni
gotują posiłki dla szpitala w Zawadzkiem. Podczas lata obok restauracji
funkcjonował ogródek letni. Strażacy i sportowcy udostępnili restauratorowi
swoje pomieszczenia na przyjęcia.
Dlaczego mieszkańcy pomagają prywatnemu właścicielowi? Marian
Oblong skromnie mówi: - Nie wiem. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy
mi pomagali - mówi. Po chwili dodaje: - Każdy, kto oczekiwał ode mnie
pomocy, dostawał ją.
Potwierdza to burmistrz Kotyś.
- Pomagał organizacjom działającym na terenie naszej gminy. Teraz one
chcą mu się odwdzięczyć. Być może jest to zapłata za otwartość i życzliwość
pana Oblonga.
Autor: Edyta Hanszke
Źródło: www.nto.pl
|