Rocznica tragedii

Dokładnie 150 lat temu, 18 października, zmarł po tragicznym wypadku młodszy syn Andrzeja hr. Renarda, właściciela włości strzeleckich.

W lesie, w okolicach Czarnocina, urządzone zostało polowanie na słomki, w którym uczestniczył syn hrabiego Renarda, Hipolit hr. Renard wraz ze swoją młodą i niedawno poślubioną żoną Laurą hr. Henckel von Donnersmarck.

Młodzi małżonkowie oboje uczestniczyli w polowaniu. Podczas, gdy młody hrabia Hipolit zajmował się swoją żoną, strzelba przewieszona przez jego ramię wystrzeliła i kula trafiła go w tył głowy.
Mimo starań lekarzy, sprowadzonych aż z Wrocławia, hrabia Hipolit zmarł po jedenastu dniach od wypadku. Miał 24 lata.

Zrozpaczony ojciec w miejscu tragedii ustawił pomnik z kamienia, z napisem "Filio", co oznacza po prostu "Synowi". Obelisk ocalał do dnia dzisiejszego i znajduje się w rezerwacie Grafik w czarnocińskim lesie.
Owdowiała hrabina Laura, po dwóch latach wyszła po raz drugi za mąż, za hrabiego Artura Saurma von der Jeltsch - Lorzendorf, który zmarł w roku 1878. Hrabina dożyła sędziwego 93 lat. Zmarła w Siemianowicach.
Historia rodu Renardów obfituje w tragiczne wydarzenia. Niespełna dwadzieścia lat po śmierci Hipolita, w marcu 1874 roku, hrabia Andrzej Renard pochował swojego drugiego syna, Jana, który w wieku 45 lat zmarł po przeprowadzonej operacji wrzodu ucha, po której nastąpiło zakażenie i krwotok.

Sam senior rodu, zmarł 21 listopada 1874 roku, w wieku prawie 80 lat. Na jego osobie zakończyła się hrabiowska linia Renardów.

Fragment listu naocznego świadka, hrabiowskiego urzędnika, którego całość można znaleźć w książce Władysława Rudzińskiego "Koligacje Śląskie"

"Twój list otrzymałem, kiedy z ciężko rannym hrabią Hipolitem byliśmy jeszcze w Czarnocinie, gdzie w czasie polowania na słomki wypadek ten wydarzył się. Chory w wyniku ciężkiej rany tyłu głowy nie mógł być odtransportowany do domu. Pomimo pełnej opieki i starań lekarzy, umarł 11 dnia po wypadku, rano o 6 godzinie, w ćwierć roku po ślubie i nie mając jeszcze 24 lata. Straszny cios dla starego hrabiego... W dniu pogrzebu nastąpiło jeszcze sądowe badanie ciała, ponieważ nie było w pełni stwierdzone czy Hrabia Hipolit sam się zastrzelił, czy był zabity przez kogoś innego.

[..] Trafiony w tył głowy pół godziny jest bez przytomności; później przychodzi do siebie, ale stracił wzrok. Tak szybko, jak to możliwe, został na noszach przeniesiony do pobliskiego budynku (Schweizerei) i tam też umarł. Według opinii lekarzy wrocławskich, nie było żadnego ratunku. Stwierdzili już przy pierwszej wizycie, że hrabia musi umrzeć".


Dodał:
Źródło:
Autor:
Data:
www.strzelecopolski.pl
aop
19.10.2005r.