Przystań dla matek w Żędowicach

Dom w Żędowicach traktują jako mieszkanie zastępcze. Tutaj chcą zacząć zmieniać swoje życie. Każda z nich marzy o własnych czterech ścianach.

Budynek w wiosce za Zawadzkiem widać z daleka. Wpada w oko, kiedy wyjeżdża się autem zza kolejnego zakrętu. Na frontowej ścianie, pod dachem ustawiono we wnęce dużą figurę Chrystusa. Odchodzą od niej świetliste promienie.
Drzwi otwiera Angelika - wysoka, młoda, sprawia wrażenie bardzo energicznej. Zaprasza cicho do środka i znika w głębi. Na progu trójka maluchów: 3-letnia Ewa, starszy o pół roku Damian i Grażynka - czterolatka. Chwalą się rybkami w akwarium, które stoi tuż przy drzwiach wejściowych. - Ja je karmię - mówi z powagą Grażynka (szatynka o okrągłej buzi i grubych lekko falowanych włosach).

Z kuchni bije ciepło. Angelika bierze na ręce siedmiotygodniową Jessicę. - Ładniejsza niż mama - śmieje się i z wyraźną dumą pokazuje córkę. Jessica we śnie wygląda słodko.
Najstarsza stażem w domu jest Agnieszka. Mama 3-letniej Ewy. Przyjechały razem z Poznania. - Wspólnie zarządzamy domem - zaczyna opowieść Agnieszka, ale wyraźnie widać, że to ona przewodniczy czterem mamom, bo w domu mieszka jeszcze Mariola z Damianem i Magda z Grażynką. - Miejsca jest dużo, więc nie musimy sobie wchodzić w drogę. Jak któraś nie ma humoru, to może przesiedzieć cały dzień w pokoju i już.

Jak wygląda dzień w domu samotnej matki? - Normalnie, jak w każdym innym - odpowiada Agnieszka. - Wstajemy, robimy śniadanie, wysyłamy Ewę i Grażynkę do przedszkola, gotujemy obiad, robimy przetwory, porządkujemy podwórze, sprzątamy, pierzemy - wymienia. Nie pracują zawodowo, ale zapewniają, że gdyby miały gdzie, to na pewno skorzystałyby z okazji.
Mieszkańcy wioski przyjęli matki życzliwie. - Przynoszą nam produkty spożywcze i ubrania. Ze wszystkiego bardzo się cieszymy - komentuje Agnieszka. - W przedszkolu nasze dzieci szybko się zaaklimatyzowały, lubią tam chodzić.
Za przedszkole płacą po 40 zł od dziecka i po 21 za posiłek. Na obiady dziewczynki wracają już do domu. Utrzymują się z pieniędzy, które płacą ośrodki pomocy społecznej z gmin, z których pochodzą samotne matki. Angelika dostała zapewnienie, że OPS będzie płacił za jej pobyt do końca, Magdzie namysłowska placówka wyznaczyła termin, do marca przyszłego roku.

Każda z nich marzy o własnych czterech kątach. Angelika stara się o to u burmistrza Krapkowic, skąd pochodzi. - Pracownice OPS-u kazały mi złożyć kolejne podanie o mieszkanie socjalne. Czekam. W tym tygodniu znów jadę do urzędu - zapowiada. Magda z goryczą mówi o urzędnikach. - Nic ich nie interesowały warunki, w jakich żyłam. Ich zdaniem mogłam się myć w misce przy braciach. Uważali, że wystarczy, jak mam jakiekolwiek miejsce pod dachem - opowiada lakonicznie. Kobiety nie chcą zdradzać szczegółów ze swojego poprzedniego życia.
Dom Samotnej Matki traktują jak trampolinę, z której można się wybić w lepszą przyszłość. - Każda z nas potrzebuje czasu na zastanowienie, przemyślenie tego, co robiła i co robić chce - mówi Agnieszka.
Mariola twierdzi, że już teraz jej życie zmieniło bardzo. - Mam tu święty spokój i warunki do wychowywania syna - mówi. Damian był mocno zaniedbany. Niewyraźnie mówił, zdarzało się, że załatwiał się w spodnie, był nerwowy. - To przez jego ojca - twierdzi Mariola. W czerwcu trafiła do Domu Barki w Doryszowie, a od października jest w Żędowicach. Damian nie poszedł do przedszkola, bo nie było już miejsca, ale może w przyszłym roku, jeśli Mariola jeszcze tu będzie, pośle tam syna

Siedzimy w przeszklonej jadalni i pijemy herbatę. Na podwórzu stoją jeszcze wiadra z farbami i narzędzia murarskie. To pozostałość po mężczyznach, którzy przyjeżdżają do Żędowic z innych domów Barki i remontują siedzibę dla kobiet. - Na stryszku dawnych pomieszczeń gospodarczych będzie świetlica. Latem zadbamy o ogród. Posiejemy jarzyny na polu za domem. Już mamy tam wsadzone truskawki. Panowie zrobią nam plac zabaw dla dzieci - planuje Agnieszka. Ona jako chyba jedyna z tego grona nie mówi o szukaniu własnego kąta.
- Czy jest jeszcze miejsce dla kolejnych matek w ich domu? - Oczywiście - odpowiada Agnieszka. - Zapraszamy.

Autor artykułu: Edyta Hanszke-Lodzińska
Źródło: www.nto.pl