|
Zawadzkie.
Przenieść dworzec PKS-u na Dworcową, połączyć poczekalnie, a w budynku
stacji zrobić mieszkania socjalne - takie plany ma gmina.
Urszula Kampa, która mieszka przy Dworcowej, mówi, że gdyby
udało się wyremontować budynki kolejowe, to okolica zrobiłaby się przyjemniejsza.
- Teraz straszą zabitymi oknami i odrapanymi tynkami - opisuje wygląd
dworca.
Tadeusz Nowosielski z tej samej ulicy żartuje, że co to za dworzec bez
pociągów, skoro tych ostatnio przejeżdża przez Zawadzkie coraz mniej.
Na poważnie przyznaje, że jest za każdymi zmianami, jeśli mieszkańcom
ma się żyć lepiej. Przenosiny dworca PKS już nie podobają mu się tak bardzo.
- Przecież on powstał za nasze pieniądze, bo budowała go huta, a teraz
rządzi nim gmina? - dziwi się pan Tadeusz.
Autobusy kursowe PKS-u i miejscowego biura podróży zatrzymują się obecnie
na dworcu przy ul. Opolskiej. Utrzymuje go gmina. Do niej też należy ten
teren. Burmistrz Mariusz Stachowski zauważa, że regularnych połączeń autobusowych
jest mniej, a z dworca korzysta coraz mniej ludzi.
- Chciałbym przenieść poczekalnię do budynku stacji kolejowej i tam zrobić
obydwa dworce - planuje.
W pozostałych pomieszczeniach burmistrz chciałby zrobić mieszkania socjalne.
- Zyskałoby na tym i miasto, i kolej - przekonuje.
Osoby sprzątające teraz dworzec autobusowy dbałyby równocześnie o teren
kolejowy. A miasto mogłoby wybetonowany plac przy Opolskiej sprzedać lub
wydzierżawić.
W tym miesiącu przedstawiciele PKP mają przyjechać do Zawadzkiego.
|