|
Maria
Sychra z zawadczańskim magistratem związana jest od 31 lat, wcześniej,
przez osiem lat pracowała w Hucie Andrzej. Od początku pracy w ratuszu
zajmowała się sprawami związanymi z funkcjonowaniem rady miejskiej. Była
m.in. referentem do spraw rady narodowej, inspektorem ds. biura rady,
wreszcie kierownikiem referatu organizacji i nadzoru, pełniła również
obowiązki sekretarza gminy. W karierze zawodowej miała, jak mówi, piętnaście
par szefów, w każdej kadencji był burmistrz lub naczelnik gminy i przewodniczący
rady.
- Prawie czterdzieści lat pracy to zdecydowanie wystarczająco długo -
mówi Maria Sychra. - Teraz rozpocznę kolejny rozdział swojego życia. Ze
względów osobistych na stałe zamieszkam w czeskich Boskowicach, jednak
będę odwiedzać swoje miasto rodzinne. Chciałabym rozpocząć naukę języków
obcych i ukończyć kurs pilota wycieczek, aby móc oprowadzać swoich rodaków
po urokliwych zakątkach Boskowic i okolicy. Mój syn zdecydował się na
wyjazd do Wielkiej Brytanii i, jak sądzę, będę go często odwiedzać, więc
będzie to trochę międzynarodowa emerytura.
Osoba z tak długim stażem w jednym miejscu pracy na pewno zna wiele anegdot
urzędowych i sekretów związanych z pracą tylu radnych i szefów gminy.
- Istotnie, sporo w życiu widziałam - mówi Maria Sychra. - Były sytuacje
zabawne, ale zdarzały się i niezbyt ciekawe. Dziś praca rady i urzędu
wygląda zupełnie inaczej niż kilkadziesiąt lat temu. Z ciekawostek powiem,
że w okresie funkcjonowania rad narodowych, zawadczańska rada liczyła
czterdzieści osób, do tego na sesje zapraszani byli liczni goście z powiatu
i województwa, wszyscy musieli się zmieścić na naszej niewielkiej sali
obrad, a do tego nikt nie słyszał wtedy o zakazie palenia. Proszę więc
sobie wyobrazić kilka godzin pracy w takich warunkach, ale mimo wszystko
wspominam swoją pracę w urzędzie bardzo ciepło. Chciałabym podziękować
przy tej okazji swoim szefom i współpracownikom za te wspólnie spędzone
lata.
|