Miały być kokosy, są chwasty

Jerzy S. z firmy Lignomat, zamieszany w opolską aferę ratuszową, 6 lat temu kupił za 306 tys. zł działkę pierwotnie wycenioną na 3 mln złotych.

Stacja paliw i gazu, hotel, lokale gastronomiczne - taki plan zagospodarowania 5-hektarowej działki w Zawadzkiem przewidywał samorząd. Atrakcyjny teren przy skrzyżowaniu dwu dróg wojewódzkich (z Kluczborka do Kędzierzyna-Koźla i z Opola do Tarnowskich Gór) miał przynosić niemałe zyski. Grunt mógł być podzielony na mniejsze kawałki. Wyznaczono nawet do nich drogi dojazdowe.

W 1998 roku ówczesne władze Zawadzkiego sprzedały działkę w całości jednej osobie. Do tej pory, mimo monitów kolejnych samorządowców, właściciel nie zrobił na niej nic.
Ziemia jest zarośnięta chwastami. Gmina nie dostaje ani złotówki podatku, ponieważ jest to grunt rolniczy klasy V i VI, od którego nie ma obowiązku płacenia. Gdyby stanęła na niej jakakolwiek planowana budowla, klasyfikacja gruntu byłaby zmieniona. A to oznaczałoby wpływy do gminnej kasy i pośrednio korzyść dla miasta (miejsca pracy na stacji i w restauracji, goście, którzy zostawialiby tam pieniądze).
Werner Małek, burmistrz Zawadzkiego, po przejrzeniu dokumentów o sprzedaży działki, złożył zawiadomienie do prokuratury. Jego zdaniem doszło do nieprawidłowości przy tej transakcji.
- W marcu 1997 roku rzeczoznawca z Lublińca wycenił ten grunt na 3 mln zł. Kilka miesięcy później ten sam człowiek uznał, że jest działka warta jest zaledwie 520 tys. zł - mówi burmistrz. - W tym czasie nie zdarzyło się nic, co mogłoby tak gwałtownie obniżyć cenę!

Rok później, w czerwcu, ówczesny zarząd razem z burmistrzem Zawadzkiego zdecydowali się sprzedać ponad 5 ha za... 306 tys. zł.
Burmistrz Małek szacuje: - Moim zdaniem 3 mln zł za ten grunt to za dużo, ale w całości można go sprzedać za 1,5 mln zł, a po podzieleniu na mniejsze kawałki gmina zyskałaby może nawet 3 mln zł.
Przy działce jest także asfaltowy parking. Nie został on uwzględniony w wycenie, którą sporządzono przed sprzedażą.

Teren w Zawadzkiem kupił Jerzy S. z Kępna, zamieszany w opolską aferę ratuszową. Opolska prokuratura zarzuciła mu, że jako przedstawiciel firmy Lignomat (z siedzibą w województwie wielkopolskim) w latach 1995-2002 miał nieodpłatnie świadczyć usługi przy budowie domu prezydenta Pogana, a ponadto wręczyć mu 300 tys. zł łapówki w ratach. Za to jego firma wygrywała wiele przetargów na prowadzenie miejskich inwestycji.
W strzeleckiej prokuraturze rejonowej dowiedzieliśmy się, że sprawa sprzedaży działki jeszcze nie uległa przedawnieniu. Prokuratura dopiero rozpoczęła sprawdzanie doniesienia zawadzkiego burmistrza.
Z burmistrzem, za czasów którego doszło do sprzedaży działki, nie udało nam się wczoraj skontaktować. Podobnie z Jerzym S. Pod jego domowym numerem telefonu włączała się automatyczna sekretarka.

Jedno pytanie
- Co się zdarzyło między pierwszą a drugą wyceną działki w Zawadzkiem, że tak drastycznie zmalała jej wartość?
Odpowiada rzeczoznawca z Lublińca (nie zgodził się na podanie nazwiska), który w 1997 r. na zlecenie gminy Zawadzkie przygotował wycenę 5-hektarowej działki:
- Pierwszą wycenę przygotowywałem zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, gdzie przewidziano m.in. stację benzynową. Porównywałem ówczesne ceny nieruchomości, jakie uzyskiwano pod stację benzynową. Jednak po przetargu okazało się, że nie ma chętnych na ten teren. Przy drugiej wycenie porównywałem wartości ziemi w Zawadzkiem i okolicach. Wartość działki była już dopasowana do poziomu cen na lokalnym rynku za podobne nieruchomości, przeznaczone pod działalność gospodarczą.

Autor artykułu: Edyta Hanszke
Źródło: www.nto.pl