|
Na
czwartkowej sesji w Zawadzkiem było gorąco: dosłownie i w przenośni. Wielu
mieszkańców ostro krytykowało pracę radnych.
Adam Wilimczyk od trzech i pół roku stara się o wmurowanie na budynku
urzędu miasta tablicy poświęconej Polakom zamordowanym w II wojnie światowej.
- Do tej pory nie uzyskałem waszej pomocy w tej sprawie - wytknął radnym.
Urszula Taibert, przewodnicząca: - Zapraszam pana do mnie. Pomogę - zapewniła.
Przeprosiła też mieszkańców za wyproszenie ich z październikowej sesji.
- Wówczas wydawało mi się, że są sprawy, które możemy omówić tylko w gronie
radnych - tłumaczyła.
Jerzy Cieślik, mieszkaniec Zawadzkiego, "wstydem" nazwał ostatnie
sytuacje, do jakich doszło w zawadzkiej radzie. Pisaliśmy o nich w "NTO"
w czwartek.
- Moim zdaniem skarbnik podjęła decyzję o odejściu na emeryturę po wotum
nieufności, które wysunęła wobec niej rada i musi być jakiś problem w
radzie, który sprawił, że Karol Staś zrezygnował z pracy w niej - mówił.
Cieślik, który jest równocześnie radnym powiatu strzeleckiego, stwierdził,
że jego koledzy z miasta powinni się cieszyć, że wyborcy przychodzą na
sesje i dać im prawo wypowiadania się.
Złożył też wniosek do komisji rewizyjnej o sprawdzenie ilości posiedzeń
poszczególnych komisji. - Mieszkańcy twierdzą, że tych narad jest za dużo
- mówił Cieślik.
Norbert Liszka, jeden z najbardziej "walczących" mieszkańców,
próbował rozliczyć burmistrza z przedwyborczych obietnic.
- Ile i gdzie wykonano kanalizacji, ile kilometrów dróg, jakie działania
podjęto, żeby chronić środowisko, ile pieniędzy wydano na poprawę bezpieczeństwa,
a ile ich gmina zdobyła od Unii Europejskiej? - pytał, powołując się na
ulotkę, jaką dwa lata temu przed wyborami przygotował Werner Małek, wówczas
kandydat na burmistrza.
W czwartek burmistrz Małek mówił: - Do końca pierwszego kwartału 2005
roku ma być gotowa dokumentacja na kanalizację. Myślimy o zainstalowaniu
fotoradarów i monitoringu na terenie miasta.
Podkreślał, że bezpieczeństwo się zwiększyło, bo pojawia się więcej patroli
policyjnych.
Liszka twierdził, że mieszkańcy są niedoinformowani, a dochodzą do nich
niepokojące informacje o zmianach w służbie zdrowia, m.in. o tym, że nie
będzie chirurga ani ginekologa. Narzekał też na brak rentgena.
- Nic o tym nie wiem - zastrzegał burmistrz. - Od nowego roku do szpitala
ma się przenieść ośrodek rehabilitacji z budynku MOKSiR-u, gdzie nie ma
dla niego warunków. Na rentgena nie mamy co liczyć, bo postawienie go
w Zawadzkiem jest nieopłacalne. Za mało pacjentów z naszej gminy z niego
korzysta - burmistrz powoływał się na informacje dyrektora strzeleckiego
Zakładu Opieki Zdrowotnej. Zapowiedział, że w styczniu zorganizuje spotkanie
z mieszkańcami na temat służby zdrowia.
Rajcy uznali, że dużą winę za to, co dzieje się na sesjach, ponoszą...
dziennikarze. - Piszecie, że zajmujemy się "pierdołami", a to
nieprawda - zarzucał radny Tomasz Swoboda, a przewodnicząca przeczytała
przedstawicielom mediów prawa i obowiązki dziennikarzy.
|