|
|
|||||||||||||
|
- Nasze biesiady są jak narkotyk - zapewnia Tadeusz Filipczyk. - Gdy
się raz spróbuje, to już nie puści. Dobrze się razem bawimy, choć każdy
mówi trochę inaczej. Ja nie znałem słowa - "gardinsztanga" (od
red.: karnisz), my godomy - "wieszoki na firangi". - Jak by jo chciała wszystko to porąbać, na czym jo mojego chłopa zdradziła, to by mi doma został klomlojter (przyp. red.: żyrandol) i gardinsztanga - żartowała. Na biesiadę z Miasteczka Śląskiego przyjechał jego burmistrz Stanisław
Wieczorek, laureat pierwszego konkursu z 1993 roku. Wspomina, że gdy kilka
lat temu studiował w Opolu, tylko z jednym kolegą na dwustu studentów
mógł porozmawiać po śląsku. Dobrym duchem i pomysłodawcą konkursu na Ślązaka Roku jest Maria Pańczyk
z Radia Katowice. Na początku żędowickiej biesiady przedstawiła wszystkich
laureatów. Każdy z nich robi bardzo dużo dla społeczności lokalnej. Zakładają
zespoły ludowe, piszą książki, organizują konkursy gwary śląskiej.
|
|||||||||||||
|
|||||||||||||