ASPR Zawadzkie - AZS Biała Podlaska (17:14) 35:30

Nietypowo, bo o godzinie 16:00 rozpoczął się mecz 14. kolejki pomiędzy ASPR- em Zawadzkie a AZS- em Biała Podlaska. Pierwszy mecz obydwu drużyn rozegrany w rundzie jesiennej zakończył się zwycięstwem szczypiornistów AZS- u (28:25). Sobotnie spotkanie było doskonałą szansą na rewanż oraz zdobycie cennych punktów dla gospodarzy. Z powodu słabych wyników ASPR przeszedł mały personalny "face lifting", albowiem w klubie znalazł sobie angaż nowy duet trenerski - Przybecki i Pakuła. Wszyscy kibice z Zawadzkiego liczyli również na nową jakość gry, po słabej pierwszej rundzie rozgrywek.

Na szczęście nie przeliczyli się. ASPR od pierwszych sekund ruszył do walki, chcąc zyskać kilka bramek przewagi. Jednak AZS nie dał za wygraną. Wynik do 20. minuty utrzymywał się na poziomie remisu, z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Gra zawadczan była zespołowa, a co za tym idzie skuteczna. Nikt z zawodników się nie wyróżniał, ale wszyscy grali na przyzwoitym poziomie. Inne oblicze miała drużyna gości. W jej szeregach na szczególne uznanie zasługiwał Pomiankiewicz, na którym opierała się siła ofensywna zespołu AZS-u. Po wejściu na boisko w ostatniej fazie pierwszej połowy Pietruchy, ASPR zaczął powiększać swoją przewagę. Młody zawodnik z Zawadzkiego, w spółce z Popławskim i Skrabanią poprowadził swoją drużynę do wygranej w pierwszej połowy meczu. Gdyby nie bramki Łomiankiewicza i Kowalskiego z AZS- u w ostatnich minutach spotkania, zawadczańscy kibice mogliby spokojnie oglądać drugą część gry.

Druga połowa rozpoczęła się od ofensywy gości. Celne rzuty Kowalskiego i Krysiaka doprowadziły prawie do remisu. Na szczęście 100 % skuteczność Skrabani przy rzutach karnych oraz doskonała postawa Odynokowa w szeregach ASPR- u pozwoliły na chwiłę oddalić "widmo" utraty prymatu w spotkaniu. Gospodarze utrzymywali przewagę przez dłuższą część meczu, aż do 52. minuty. Przez śmieszne błędy w ataku "pozwolili" na wyrównanie i nerwową końcówkę. Na rozwój tych zdarzeń natychmiast zareagował nowy trener ASPR- u, "biorąc" czas dla swojego zespołu. Reprymenda przydała się, ponieważ zaraz po wznowieniu gry Pietrucha, Skrabania i "spółka" odrobili straty i w ciągu sześciu minut powiększyli przewagę do pięciu bramek. Wszyscy czekali na przebudzenie się ASPR- u Zawadzkie w drugiej rundzie i na szczęście to udało się. Miejmy nadzieję, że nie będzie to tylko chwilowa wzwyżka formy i szczypiorniści z Zawadzkiego będą odrabiać straty spowodowane słabą postawą w rundzie jesiennej.


 

Dodał:
Źródło:
Autor:
Data:
Nasze Zawadzkie
Hightower
14.01.2006r.