|
|
|||||||||||||
|
To nie jedyny i nie najważniejszy problem, jaki od 30 lat mają mieszkańcy ulicy Stare Osiedle w Kielczy. Domy stoją przy drodze prowadzącej do miejscowej gorzelni, która jest rozjeżdżana przez ciężki sprzęt. Zimą, kiedy pokrywa ją gruba warstwa śniegu, nie jest jeszcze tak tragicznie, lecz kiedy nadchodzą roztopy, droga staje się nieprzejezdna. - Na gigantycznych dziurach utknęły tu już przynajmniej trzy samochody - mówi jeden z mieszkańców - trzeba było wyciągać je traktorem. Dziury są tak głębokie, że auta zawisają na podwoziu. Nawet ciągniki rolnicze omijają tę drogę. Jeżeli ktoś będzie chciał startować w rajdzie Paryż-Dakkar to zapraszamy do nas - będzie miał bezpłatny trening. Średnio co dwa lata drogę zasypywano popiołem z gorzelni, co na jakiś
czas załatwiało sprawę. Sytuacja szybko jednak wracała do stanu poprzedniego.
W przeciągu wszystkich tych lat nadsypano tyle popiołu, że jej poziom
podniósł się o ponad 40 cm. Okienko do piwnicy, w której kiedyś składowano
węgiel, już praktycznie nie istnieje. Widać jedynie zarys górnej jego
krawędzi. Zresztą, od dawna same piwnice nadają się co najwyżej do hodowli
rybek. Kiedy pada, woda zalewa okoliczne podwórka i piwnice. Na ścianach
widać już pęknięcia. Pięć lat temu odbywały się tutaj prymicje brata jednego z mieszkańców. Wszyscy wspominają to z rozrzewnianiem, bo wtedy gmina wyrównała drogę i pomalowała domy. Kiedy goście się rozjechali - wszystko bardzo szybko wróciło do normy. Według gminy winni są mieszkańcy, bo rynny skierowane są w niewłaściwym
kierunku. Problem jednak leży w tym, że niezależnie od tego, gdzie skierowane
są rynny, woda nijak nie chce płynąć w innym kierunku niż z góry na dół.
Czyli z drogi na okoliczne podwórka.
|
|||||||||||||
|
|||||||||||||