Wierzyciele już czekają na podział 25 mln zł

Dziś syndyk zacznie przekazywać majątek huty w Zawadzkiem Walcowni Rur Andrzej.

Dotychczasowy dzierżawca spełnił wszystkie warunki: wpłacił w piątek 25 milionów złotych, a wczoraj podpisał u notariusza oświadczenie, że korzysta z przysługującego mu prawa do pierwszeństwa w zakupie przedsiębiorstwa.

W rzeczywistości właścicielem huty jest Towarzystwo Finansowe Silesia, spółka Skarbu Państwa, która ma większość udziałów w WRA i która pożyczyła Walcowni pieniądze na zakup producenta rur z Zawadzkiego.
- Ale moja rola się jeszcze nie kończy - zapowiada Janusz Struzik, syndyk huty. - Teraz muszę podzielić pieniądze między wierzycieli i spieniężyć pozostały majątek.
Za poszkodowanego w tej sytuacji może się uważać firma Złomrex z Poraja, która w sierpniu wygrała przetarg ogłoszony przez syndyka. To ona zaproponowała 25 milionów w gotówce za hutę w Zawadzkiem i w zasadzie postawiła dzierżawcę pod murem: musiał zdecydować, czy korzysta z prawa pierwokupu na zasadach ustalonych w przetargu albo rezygnuje z niego.

Przedstawiciele Złomrexu zastanawiają się teraz, czy nie zaskarżyć sprzedaży huty. Zdaniem Przemysława Grzesiaka, wiceprezesa firmy, WRA nie miało prawa do pierwokupu. - Mamy opinie prawne, z których wynika, że takie prawo przysługiwałoby WRA, gdyby ta miała je potwierdzone notarialnie - tłumaczy.
We wczorajszej rozmowie z „NTO” Tadeusz Soroka, wiceminister Skarbu Państwa, mówił, że TF Silesia kupiło hutę po to, by sprzedać ją w pakiecie razem z Walcownią Rur Jedność z Siemianowic Śląskich. Jeden z oferentów zainteresowanych kupnem tej ostatniej chciał nawet pożyczyć pieniądze na zakup Andrzeja. Z naszych informacji wynika, że był to ukraiński Donbas.
Kupnem WRJ zainteresowany jest także Złomrex. Wiceprezes Grzesiak zapytany, czy jego firma kupiłaby w jednym pakiecie rurownie z Siemianowic i Zawadzkiego, mówi, że jeszcze nie zapoznał się z warunkami sprzedaży siemianowickiej firmy.

Werner Małek, burmistrz Zawadzkiego, ma nadzieję, że część pieniędzy ze sprzedaży huty trafi w końcu do kasy gminy, która jest w trudnej sytuacji finansowej. - Jesteśmy w drugiej grupie wierzycieli - mówi Werner Małek. Dodatkowo syndyk jest winien gminie ok. 2 mln złotych. Prawie milion przedstawiciel sądu zrekompensował miastu, przekazując mu kinoteatr i zakładowy dom kultury.

Autor: Edyta Hanszke-Lodzińska
Źródło: www.nto.pl