|
Właściciele
osiemnastu podmiotów gospodarczych prowadzący działalność na terenie gminy
Zawadzkie zamierzają wpłynąć na radę miejską i burmistrza, aby nie dopuścić
do budowy w Zawadzkiem sklepu jednej z ogólnopolskich sieci.
W poniedziałek, 7 listopada, kupcy najpierw spotkali się z burmistrzem
Mariuszem Stachowskim, a na godzinę 15.15 zaplanowane zostało spotkanie
z radnymi i mieszkańcami.
Jesteśmy ignorowani
Przedsiębiorcy zarzucają władzom miasta, że ich opinia została całkowicie
pominięta podczas podejmowania decyzji o wpuszczeniu na rynek konkurencyjnej
firmy. Wystosowali do burmistrza specjalne pismo, w którym wskazują jakie
zagrożenia niesie powstanie tego typu sklepu. Czytamy w nim m.in.: "My,
przedsiębiorcy i handlowcy - jesteśmy świadomi faktu, że mieszkańcy Zawadzkiego
przyjmą otwarcie dyskontu z wielką radością. Entuzjazm ten jest czymś
naturalnym, ale jest zarazem radością krótkowzroczną i nieprzemyślaną.
Opiera się na krótkotrwałej korzyści i doraźności, nasze analizy, nasi
doradcy prawni, ekonomiczni i socjolog dowodzą bowiem, że koszt społeczny
wynikający z faktu zubożenia bądź bankructwa małych, lokalnych firm, będzie
miał dla małego miasta skutki katastrofalne. Idą za tym znaczące przekształcenia
ekonomiczne: zubożenie rodzin, utrata zatrudnienia, utrata dla miasta
poważnego i stabilnego źródła środków płynących z podatków i koncesji,
ale i koszty społeczne: brak działań wspierających inicjatywy charytatywne,
filantropijne i sponsoring, a także naruszenie synergii różnych podmiotów
społecznych: banki, doradztwo podatkowe, instytucje edukacyjne, parafie,
policja, straż pożarna etc."
- Chcieliśmy się spotkać z radnymi i przedstawić nasze stanowisko - mówi
jedna z przybyłych na spotkanie z burmistrzem przedstawicielek kupców.
- Okazało się, że spotkanie ma odbyć się z udziałem mieszkańców, czyżby
radni bali się z nami rzeczowo rozmawiać? Postanowiliśmy więc, że najpierw
spotkamy się z burmistrzem.
Będzie komisja
- Niestety, nasze argumenty nie przemawiają do pana burmistrza, mimo że
są poparte wynikami badań naukowych i opiniami ekspertów - mówi Robert
Piaskowski, socjolog gospodarki, reprezentujący zawadczańskich handlowców.
- Proszę sobie wyobrazić, że gmina nie dysponuje żadnym opracowaniem ekonomicznym
czy socjologicznym, które pokazywałoby skutki powstania sklepu dyskontowego
w Zawadzkiem. Jedyną podstawą decyzji o jego powstaniu są podobno głosy
mieszkańców. Jest to naszym zdaniem działanie populistyczne, które będzie
miało katastrofalne skutki dla lokalnej przedsiębiorczości. Zdajemy sobie
sprawę, że ceny w naszych sklepach są wyższe niż w dyskontach, jednak
małe sklepy mają całkiem inną strukturę i koszty funkcjonowania, nie możemy
porównywać się do molochów. Jedynym wynikiem naszego spotkania z panem
Stachowskim jest to, że powoła on komisję złożoną z radnych, która będzie
sprawdzać ceny w naszych sklepach i porównywać z cenami z hipermarketów.
Jest to dla nas absurd i zupełnie nie wiemy czemu ma służyć. Wszelkie
najnowsze badania dowodzą, że wielkie sieci niszczą lokalne rynki, zauważono
to nie tylko w Polsce, a umiejscawianie dyskontów w centrach miast jest
po prostu skandalem. Gminie Zawadzkie potrzebne są inne inwestycje, skierowane
bardziej na sferę społeczną.
Wola mieszkańców
Podczas spotkań organizowanych przez władze miejskie na temat sytuacji
w gminie, wielokrotnie pojawiała się kwestia powstania w Zawadzkiem sklepu
wielkopowierzchniowego. Mieszkańcy zwracali uwagę na oszczędności w ich
budżetach domowych, jakie mogliby wygospodarować kupując tańsze produkty.
Zarzucano władzom, że nie czynią żadnych działań, aby sytuację zmienić,
teraz, kiedy takie działania zostały podjęte, sprzeciw podnoszą handlowcy,
którzy w bardzo realny i niestety przykry sposób, mogą odczuć obecność
na rynku tak dużej konkurencji.
- Jesteśmy do dyspozycji wszystkich mieszkańców, więc przyjęliśmy propozycję
naszych kupców, aby zorganizować spotkanie na którym strony przedstawią
swoje argumenty - mówi przewodnicząca rady miejskiej Urszula Taibert.
- Osobiście uważam, że taki sklep jest u nas potrzebny, poza tym nie robimy
nic na przekór mieszkańcom. Rozumiem stanowisko kupców, jednak musimy
kierować się głosami większości. Uznałam, że w spotkaniu powinni również
uczestniczyć mieszkańcy, którzy będą mogli się na ten temat wypowiedzieć.
Ja osobiście i większość radnych popieram pomysł powstania takiego sklepu,
w większości innych miejscowości takie placówki funkcjonują, a klienci
mają prawo wyboru. Nie chciałabym, aby władze miasta już po raz kolejny
ulegały naciskom ze strony środowiska kupieckiego.
|