ASPR Zawadzkie - Stal Mielec (11:17) 28:29

Ósmego października na hali sportowej w Zawadzkiem, drużyna ASPR-u podejmowała mocny zespół Stali z Mielca. Po ostatniej porażce z Unią Tarnów gospodarze chcieli się zrehabilitować za swoje słabe miejsce w tabeli I ligi. Zwycięstwo było blisko, ale kibice na pewno nie byli zawiedzeni postawą swoich szczypiornistów.

Pierwsza wymiana "ciosów" nie dała nikomu wystarczającej przewagi do spokojnego kontrolowania meczu. Zawadczanie utrzymywali jednobramkową przewagę do stanu 5:4. Wtedy to goście wykorzystali nasze błędy w ataku i obronie i "odskoczyli" na 4 bramki (15 min). Tempo meczu było w tym momencie szarpane, ale to Stal utrzymywała ciągłą przewagę. W pewnym momencie ASPR "przyspieszył", jednak 2 minuty kary dla Krzysztofa Płonki "ostudziły" impet naszych piłkarzy i pierwsza połowa zakończyła się niekorzystnym dla nas wynikiem 11:17.

Druga część batalii o zwycięstwo w tym meczu rozpoczęła się pomyślnie dla naszych. Głównym "sprawcą" tego był Skrabania, który wykorzystywał każdą szansę na zdobycie bramki. ASPR ponownie, w szybkim tempie, odrabiał straty. Obok Skrabani, świetnie spisywali się również: Całujek, Bujak, Janik oraz Jagła. Niestety, często kontrowersyjne decyzje sędziów (kilka kar dla naszych szczypiornistów) "podcinały skrzydła" gospodarzom, uniemożliwiając im całkowite odrobienie strat i wyjście na prowadzenie. Pod koniec, mimo sporej przewagi gości, na boisku zrobiło się naprawdę gorąco. Częste skuteczne ataki (Skrabani i Wójcika) i nieudane akcje naszych rywali odrodziły wiarę w zwycięstwo wśród zawadzczan. Kluczowa kontra, która mogła dać zwycięstwo ASPR-owi była nieudana i odpowiedź gości ostatecznie pogrzebała nasze nadzieje na korzystny rezultat. Gra była bardzo ostra (nawet sędzia ucierpiał) ale mogła się podobać. Cieszy waleczność naszych zawodników i dobrze wróży to na przyszłość. Miejmy nadzieję, że następnym razem będziemy mieli więcej szczęścia...


Dodał:
Źródło:
Autor:
Data:
Nasze Zawadzkie
Hightower
08.10.2005r.