|
|
|||||||||||||||||||||||||
|
Punktualnie o 5:00 rano zebraliśmy się na parkingu przed kościołem. Około czterdzieści walczących ze snem ludzi weszło do autobusu "PKS Kluczbork" i zajęło miejsca. Po chwili, z przodu pojazdu ukazała nam się sylwetka naszego wikarego - głównego szefa wycieczki. Ruszyliśmy w drogę. Po drodze zebraliśmy kilka osób z okolicznych miejscowości i w komplecie, nieco jeszcze zmęczeni tak wczesną pobudką jednak ze spakowanym w plecaki "dobrym humorem" pojechaliśmy dalej. Podróż przebiegała bez szwanku. Niektórzy smacznie spali, inni zadowalali się rozmową z sąsiadem, a jeszcze inni woleli sobie pośpiewać. Nie obeszło się również bez modlitwy, którą poprowadził nasz wikary - ks. Marcin. Im bliżej byliśmy miejsca przeznaczenia, tym więcej autobusów z młodzieżą mieliśmy okazję widzieć. Ostatecznie znaleźliśmy się na parkingu około godziny 11:10. Już wtedy zaczęliśmy odczuwać jak wiele ludzi tam przyjechało. Z plecakami na barkach udaliśmy się w stronę Pól Lednickich. Droga była długa i prowadziła przez pola i lasy... Po drodze jeszcze przystanek, aby zmówić wraz z innymi Anioł Pański i już prawie byliśmy na miejscu. W recepcji, którą to stanowiło kilka namiotów, zameldowaliśmy się i otrzymaliśmy lednickie gadżety - opaski na rękę, pierniki w kształcie serca, śpiewniki i świeczki. Następnie ruszyliśmy w kierunku wolnych sektorów. Ostatecznie ulokowaliśmy się w tym, pod numerem "11". Nastąpił czas na rozpoznanie terenu. Pooglądaliśmy budki gastronomiczne, zapamiętaliśmy gdzie są "tojtoje" (do których już prowadziły długie kolejki) i zaliczyliśmy jeszcze kilka innych ważniejszych punktów. Impreza powolutku się rozkręcała... O. Jan Góra, organizator lednickich spotkań, powitał zebranych, a chwilę później słychać było już góralską muzykę. Jednak to, co niepokoiło 200 tysięcy zebranych, to była pogoda. Ciemnogranatowe chmury zbierały się nad naszymi głowami. Nie nastąpiło jeszcze oficjalne otwarcie spotkania, a już deszcz leciał strugami. Wszyscy natychmiastowo uzbroili się w płaszcze i parasole lecz przy takim ogromie spadającej wody i to niewiele pomagało. Jednak organizatorzy nie przejmowali się pogodą. Uparcie realizowali kolejne punkty spotkania. I tak: wręczono "Talenty Lednickie", wprowadzono relikwie św. Wojciecha, przedstawiono inscenizację dziejów Polski, wprowadzono także figurę Chrystusa Frasobliwego... Nieco później nastąpiło odnowienie przyrzeczeń chrztu, a o godzinie 19:00 uroczysta Msza Święta. Krótko po niej Abp Henryk Muszyński - gospodarz archidiecezji gnieźnieńskiej - czyta słowa, które specjalnie do młodych ludzi na Lednicy skierował papież Benedykt XVI. Od ok. 23:00 aż do 4:00 trwało przechodzenie zabranych przez Bramę-Rybę, w symbolicznym geście wyboru Chrystusa. Ceremonia ta jest stałym elementem każdego z lednickich spotkań młodzieży. Około 5:00 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Zawadzkiego. Wszyscy zgodnie uważamy, że mimo tak fatalnej pogody warto było uczestniczyć w tym dziewiątym już "Spotkaniu Młodych Lednica 2005". Niesamowita atmosfera jedności i wzajemnej życzliwości wszechotaczała nas przez cały czas trwania imprezy. Zebrani wokół wartości jaką jest Jezus Chrystus wspólnie głosiliśmy Polsce i światu, że się do Niego przyznajemy i radujemy z przebywania z Nim. Na nas, czyli na "Pokoleniu Jana Pawła II" ciąży wielka odpowiedzialność, aby sprostać temu, że żyliśmy za czasów tak wielkiej osobowości jaką był nasz papież. Po tego typu spotkaniach, na których widać wielką moc działania łaski Chrystusowej, uzasadnionym jest wierzyć, że młodzież sprosta temu wyzwaniu.
|
|||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||