Konfliktowa sesja

Sporo emocji wywołały tematy poruszane na ostatniej sesji rady miejskiej, która odbyła się 28 kwietnia br.

Przewodniczący komisji rewizyjnej, Marian Pudo, przedstawił radnym sprawozdanie z pracy nad opinią o wykonaniu przez burmistrza budżetu za rok 2004. Opinia ta była pozytywna, tak samo jak przedstawiona przez panią skarbnik opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej w Opolu. Radni podjęli więc uchwałę o udzieleniu burmistrzowi Małkowi absolutorium.

Nie będzie uchwały, będzie podwyżka
Radni wycofali z porządku obrad uchwałę dotyczącą ustalenia nowej taryfy opłat za wodę i ścieki. Temat ten jednak został dyskutowany i wywołał spore zdenerwowanie zarówno wśród radnych jak i u prezesa Zaw-Komu.

Jak się okazało, to że uchwała w sprawie podwyżek nie została podjęta, wcale nie oznacza, że podwyżek nie będzie. Zgodnie z obowiązującym prawem przedsiębiorstwo wodociągowe składa propozycje nowej taryfy, rada ma 45 dni na podjęcie uchwały. Jeśli tego nie zrobi, nowa taryfa wchodzi w życie 70 dni po złożeniu propozycji.

-Ze strony Zaw-Kom-u wszystkie kryteria zostały spełnione - argumentował prezes Henryk Morys - Na komisjach informowałem radnych, że nowa taryfa i tak będzie obowiązywać. Jesteśmy przedsiębiorstwem i musimy liczyć się z realiami ekonomicznymi. Są specjalne taryfikatory i zasady obliczania wysokości stawek. Burmistrz ma obowiązek sprawdzić zasadność nowej taryfy i wysokość podwyżek, że nie są one bezpodstawne. Radni oczywiście mogą podjąć uchwałę, że cena wody będzie niższa, jednak w takiej sytuacji różnicę miedzy realnymi kosztami a tym ile płacą mieszkańcy trzeba będzie pokryć z budżetu gminy.

Radni swoją decyzję argumentowali tym, że społeczeństwo jest coraz biedniejsze i nie należy dokładać kolejnych podwyżek. Innym argumentem, był z kolei fakt, że skoro zgodnie z prawem podwyżka może wejść w życie bez podejmowania uchwały, to po co stwarzać fikcję, że radni o tym decydują.

Miała być droga, będzie chodnik
Obecny na sesji radny powiatowy Piotr Ibrom, po raz kolejny zwrócił się do radnych z zapytaniem, czy zarezerwowali w budżecie 20 tysięcy złotych na budowę, w porozumieniu z powiatem, chodnika w Żędowicach na ulicy Strzeleckiej. Wcześniej sygnalizowano, że chodnik powinien zostać zbudowany po zakończeniu prac związanych z kanalizacją, jak się jednak okazało plany tej inwestycji nie zakładają prac ziemnych w obrębie chodnika. Wiceburmistrz Mariusz Stachowski poinformował, że obecnie takich środków nie ma zarezerwowanych, jednak radni mogą dokonać zmiany w budżecie i przekazać na ten cel środki już zarezerwowane.

-W związku z tym, że posiadamy 25 tys. zł, które mają zostać przeznaczone na dokumentację drogi na osiedlu Świerkle - mówił wiceburmistrz Stachowski - Wiemy jednak, że od dokumentacji do budowy upłynie sporo czasu. Może się okazac, że ze względu na mizerię finansową, dokumentacja będzie kilka lat stać na półce. Tutaj mamy możliwość wydatkowania środków i uzyskania konkretnego rezultatu. Składam więc wniosek o zmiany w budżecie i przeznaczenie tych środków na chodnik w Żędowicach.

Na taki wniosek ostro zareagowała radna Elżbieta Raczkowska, która była inicjatorką budowy drogi na Oś. Świerkle.

-Trzy lata walczę o tą drogę - mówiła Elżbieta Raczkowska - Odbyło się spotkanie z mieszkańcami, burmistrz Małek obiecywał, że w końcu doczekamy się jej budowy. Teraz pojawia się pomysł pana burmistrza, a my już teraz mamy podjąć decyzję. Po co coś uchwalać, skoro i tak zawsze można to zmienić?

Ostatecznie jednak większością głosów radni przyjęli wniosek, co oznacza, że środki zostaną wydatkowane na budowę chodnika w Żędowicach a nie na dokumentację ul. Świerkle.

To nie kwestia biedy, to kwestia kultury
Sporo dyskusji wywołał również temat porządku w gminie. Radny Stanisław Kiełek przedstawił radnym swego rodzaju raport, jak sporządziła komisja której przewodniczy, z wyjazdowego posiedzenia. Radni zinwentaryzowali miejsca, gdzie tworzą się dzikie wysypiska śmieci. Jak się okazuje jest ich w gminie sporo. Najczęściej śmieci leżą na terenach prywatnych, których właściciele po prostu na to pozwalają lub nie interesują się swoją własnością. Pozostałości po domowych remontach, śmieci z gospodarstw domowych to praktycznie standard. Niestety, jak pokazuje doświadczenie sprzątanie tego typu miejsc na niewiele się zdaje, bo na miejsce wywiezionych śmieci pojawiają się nowe. Jak słusznie zauważył jeden z obecnych na sali obrad mieszkańców, to nie jest kwestia biedy mieszkańców, których nie stać na opłacanie wywozu koszy na śmieci, a kwestia kultury. Dopóki wszyscy nie nauczą się dbać o otoczenie i warunki w jakich wszyscy mieszkamy, problem nie zniknie.

 

Dodał:
Źródło:
Autor:
Data:
www.strzelecopolski.pl
aop
04.05.2005r.