|
|
|||||||||||||
|
Początek meczu był bardzo nerwowy. Bardzo dużo strat i niecelnych strzałów sprawiło, że wynik oscylował w granicach remisu. Dopiero dzięki dobrej postawy Skrabani oraz Janika w bramce, gospodarze wysunęli się na prowadzenie (8:5). Wiślacy "nałapali" dużo kar i przez to grało im się znacznie trudniej. Zawadczanie sukcesywnie powiększali przewagę. Świetnie w drużynie ASPR- u spisywał się Kubillas, który wykorzystywał prawie każdą dobrze nagraną piłkę. U przyjezdnych dużą rolę na boisku w pierwszej połowie odegrał Węgrzynowski. Ostatnią bramkę dla gospodarzy zdobył Wójcik (nowy nabytek ASPR- u w tym sezonie), który wszedł pod koniec połowy. Niestety przez nieuwagę szczypiornistów z Zawadzkiego w ostatniej minucie Sandomierz rzucił ważne dwie bramki i drużyny zeszły do szatni przy stanie 15:10 To właśnie nieuwaga oraz niekonsekwencja były "reżyserami" drugiej częsci gry. Pierwsze minuty nie wskazywały na dramat jaki odbył się w końcówce. ASPR spokojnie kontrolował spotkanie, nie pozwalając przyjezdnym na zbliżenie się do niebezpiecznego rezultatu. W drugiej połowie Kubillasa zmienił doświadczony Płonka - to dało stabilność defensywie gospodarzy. Nieporozumienia w ataku ASPR- u w 15 minucie spotkania, nie zostały wykorzystane przez gości. Dopiero końcówka przyniosła nieoczekiwany zwrot akcji. Kara dwóch minut dla Ziaji, niewykorzystany karny przez Skrabanię oraz skuteczność Węgrzynowskiego spowodowały zbliżenie się gości do remisowego wyniku. W końcu, w 29. minucie Wisła wyrównała (26:26). Nadzieję kibiców ASPR- u ożywiła bramka Łochuńki, ale faul Kubillasa (za który otrzymał karę) oraz rzut karny dla Sandomierza "zgasił" marzenia o zwycięstwie zawadczan. Mecz zakończył się wynikiem 27:27. Już po raz kolejny ASPR Zawadzkie nie zdołał postawić przysłowiowej "kropki nad i" w bardzo ważnym dla siebie spotkaniu. Miejmy nadzieję, że nasi szczypiorniści szybko "wyleczą się" z braku konsekwencji i uporu.
|
|||||||||||||
|
|||||||||||||