Milczenie ptaków

Dziewięćdziesięcio letni hodowca gołębi z Zawadzkiego trzyma dwadzieścia ptaków w piwnicy. Nie widzi w tym niczego niewłaściwego.

Przy ulicy Opolskiej w Zawadzkiem, w centrum miasta jeden z hodowców zamknął gołębie w piwnicy. Ptaki trzymane są w przyziemiu dwurodzinnego budynku od października. Piwnica nie jest zbyt duża, niska i ciemna - z jednym brudnym okienkiem, przez które nie wpada nawet promyk światła.

- Ptaki hałasują, brudzą i strasznie śmierdzą. W piwnicy przechowujemy ziemniaki i warzywa na zimę - to wszystko przechodzi zapachem gołębiego "gułana". Tego nie można wytrzymać. Z mężem spędzamy dużo czasu w domu, jesteśmy oboje ciężko chorzy - bardzo nas to denerwuje, gdy zacznie się robić ciepło to nie będzie można nawet okna otworzyć! - mówi mieszkająca nad piwnicą pani Gizela, sąsiadka hodowcy.
Wcześniej hodowca trzymał gołębie w gołębniku w ogrodzie, nad garażem.
- Też różnie bywało. Czasami było tam po dwieście, trzysta ptaków. Rujnowały one ogródki, wydziobywały rośliny, sadzonki. Wszyscy okoliczni sąsiedzi się skarżyli. - To jednak można było wytrzymać. Ale mieć gołębie pod podłogą - to już za dużo. Pomalowałam schody w piwnicy, człowiek chciałby, żeby tu było czysto - i niestety.
Gołębi smród czuć już na klatce, zza zamkniętych drzwi pseudogołębnika wydobywają się pióra i ziarnka, słychać jak ptaki gruchają i się kotłują.

Żona hodowcy twierdzi, że rozumie sąsiadów i również nie za bardzo lubi te ptaki.

- Też mi przeszkadzają, ale mąż jest już stary i schorowany. Nie da sobie wytłumaczyć, że tak nie można. Ja nie chcę go denerwować, żeby nie pogorszyć jego stanu zdrowia.

- Pan od wielu lat hoduje gołębie, na ścianach wiszą dyplomy. Czy nie uważa pan, że one w piwnicy się meczą? - pytam
- Nie męczą się. Zapewniam im najlepszą paszę - stwierdza i rozgaduje się na temat stosunków sąsiedzkich, udowadniając, że nie są one już od lat najlepsze.

Sprawa gołębi nie dotyczy jednak tylko układów sąsiedzkich. Zahacza o kwestie praw zwierząt, zachowania norm sanitarno - epidemiologicznych, etc.

-Na razie próbowaliśmy interweniować tylko w Urzędzie Miasta i Gminy, niestety tam dowiedzieliśmy się, że jak nam gołębie przeszkadzają to możemy podać sąsiada do sądu - nikt nie ma na to zdrowia - mówi pani Gizela - My na prawdę chcielibyśmy żyć z wszystkimi w zgodzie, a nie ciągać się po rozprawach.

- Może Związek Hodowców Gołębi zainteresowałby się losem tych ptaków i porozmawiał z panem Stefanem i pomógł "wyeksmitować" gołębie spod ziemi - zastanawia się sąsiadka.

Od pana Stefana otrzymaliśmy zapewnienie, że sam do końca lutego przeniesie gołębie do gołębnika, chętnie je odsprzeda jeżeli znajdzie się nabywca.


Joachim Jelito, członek Zarządu Okręgu Polskiego Związku Hodowców Gołębi:
Nie widzę nic niewłaściwego w tym, że gołębie są trzymane w piwnicy. Znam hodowców, którzy też tak robią - na okres zimy przenoszą ptaki do piwnic. Pomieszczenia musi być suche, trzeba utrzymywać je w czystości, doświetlać. Gołębie są bardzo wrażliwe, jeżeli miałyby nieodpowiednie warunki to by szybko zdechły.

Katarzyna Kanoza, Zastępca Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Strzelcach Opolskich:
Jeżeli sąsiedzi hodowcy wystąpiliby do sanepidu z prośbą o interwencję - jesteśmy zobowiązani do wysłania na miejsce komisji - byłby to pewnie ktoś z oddziału higieny komunalnej. Nasi inspektorzy sprawdziliby, czy w związku z hodowlą, nie ma zagrożenia dla zdrowia mieszkańców.

 

Dodał:
Źródło:
Autor:
Data:
www.strzelecopolski.pl
Beata Kowalczyk
01.02.2005r.